Historia

Historia Nowego Teatru w Słupsku to opowieść o miejscu, które nieustannie się zmienia, a jednak zawsze pozostaje wierne idei spotkania. Przez dziesięciolecia jego scena stawała się lustrem dla kolejnych pokoleń artystów i widzów — odbijała ich emocje, lęki, pragnienia i nadzieje. To tutaj, rodziły się pytania o sens sztuki, o wspólnotę, o to, kim jesteśmy, kiedy kurtyna opada. Każda dyrekcja, każdy zespół, każdy spektakl dopisywały nowy rozdział do tej historii — historii, która nie jest jedynie dziejami instytucji, lecz kroniką ludzi wierzących, że teatr może zmieniać świat, choćby tylko na chwilę.

Po 1992 roku w Słupsku nie działał żaden teatr dramatyczny. Mieszkańcy miasta byli spragnieni sceny, która ponownie ożywiłaby teatralne życie regionu. Po roku 2000 w programach wyborczych m.in. Macieja Kobylińskiego i Anny Boguckiej-Skowrońskiej pojawiła się obietnica reaktywacji teatru.

24 maja 2004 roku Rada Miejska w Słupsku podjęła uchwałę o powołaniu nowej instytucji, która miała swoją siedzibę w budynku Polskiej Filharmonii „Sinfonia Baltica” im. Wojciecha Kilara przy ul. Jana Pawła II 3. Teatr i filharmonia współdzieliły przestrzeń aż do 2020 roku, korzystając z dwóch scen: dużej (386 miejsc) i małej (100 miejsc). Jeszcze przed oficjalnym nadaniem nazwy odbyła się pierwsza premiera – Szalona lokomotywa Stanisława Ignacego Witkiewicza, wystawiona 13 września 2004 roku. Wybór tekstu Witkacego okazał się symboliczny – zarówno ze względu na jego artystyczne znaczenie, jak i „szalony” pomysł reaktywacji teatru po latach.

Wkrótce w lokalnej gazecie ogłoszono konkurs na nazwę instytucji. Mieszkańcy zdecydowali, że teatr będzie nosił nazwę “Nowy Teatr”. 18 sierpnia 2004 roku powołano również pierwszego dyrektora – Bogusława Semotiuka, aktora i reżysera, wcześniej związanego z Bałtyckim Teatrem Dramatycznym w Koszalinie. Początki działalności nie były łatwe. Dzielenie przestrzeni z filharmonią i niskie dotacje utrudniały funkcjonowanie, jednak zespół – złożony z pasjonatów – z ogromnym zaangażowaniem realizował kolejne premiery. W ciągu trzech sezonów Semotiuk przygotował aż 26 premier, obejmujących klasykę, lektury szkolne i spektakle dla dzieci. W zespole znaleźli się m.in. Bożena Borek, Agnieszka Ćwik, Hanna Piotrowska, Zbigniew Kułakowski, Ireneusz Kaskiewicz, Albert Osik, Marta Turkowska i Krzysztof Kluzik. Jednym z największych przedsięwzięć tego okresu był Skrzypek na dachu, który zachwycił słupską publiczność i powracał w kolejnych sezonach. W repertuarze pojawiały się także tytuły takie jak Niebezpieczne zabawy (Kronika małżeńska) z udziałem Jana Machulskiego czy Betlejem polskie w reżyserii Semotiuka. Spektakle różnorodne tematycznie i stylistycznie budowały tożsamość teatru i przyzwyczajały słupską publiczność do nowego zespołu i estetyki.

Pomimo trudności finansowych, determinacja aktorów i wizja dyrektora sprawiły, że Nowy Teatr w Słupsku stał się miejscem żywego kontaktu ze sztuką i symbolem odrodzenia teatralnego życia miasta.

Nowy rozdział w historii teatru rozpoczął się w sezonie 2007/2008, gdy jego dyrektorem został Zbigniew Kułagowski    nie planował on rewolucji repertuarowej, lecz chciał rozwijać teatr w dialogu z lokalną publicznością. Już pierwszy spektakl jego dyrekcji – Dziady Adama Mickiewicza w reżyserii Stanisława Miedziewskiego – był wspólnym przedsięwzięciem aktorów Nowego Teatru i Teatru Rondo. Za jego kadencji teatr zyskał nowych aktorów, a zespół coraz śmielej sięgał po duże formy muzyczne. W 2008 roku na dziedzińcu ratusza wystawiono Amadeusza – widowisko, które mimo ulewy odbyło się zgodnie z planem. Później publiczność mogła obejrzeć m.in. Edith i Marlene (2010) z gościnnym udziałem Moniki Węgiel i Beaty Olgi Kowalskiej oraz Cabaret, do którego teatr zdobył licencję jako jedna z nielicznych scen w kraju.

W 2009 roku Nowy Teatr w Słupsku zyskał swojego patrona. W wyniku konkursu ogłoszonego w lokalnej prasie mieszkańcy zdecydowali, że będzie nim Stanisław Ignacy Witkiewicz, znany jako Witkacy. Od 24 czerwca 2009 roku pełna nazwa instytucji brzmi: Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku.

Ówczesny repertuar uzupełniały klasyczne komedie  Zemsta Aleksandra Fredry, Mayday Raya Cooneya – dramaty – Ferdydurke Witolda Gombrowicza, Przed sklepem jubilera Karola Wojtyły- i coroczne realizacje twórczości Witkacego prezentowane w ramach festiwalu Witkacomania. Ostatnią premierą dyrekcji Kułagowskiego było Love Story Ericha Segala – spektakl, który spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem publiczności i krytyków.

Po zakończeniu jego kadencji w 2015 roku pojawiły się obawy o przyszłość teatru, jednak nowy prezydent Słupska, Robert Biedroń, ogłosił konkurs, w wyniku którego dyrektorem został Dominik Nowak. Lata dyrekcji Kułagowskiego zapisały się w historii teatru jako okres dynamicznego rozwoju sceny muzycznej i otwarcia na różnorodność repertuaru.

Kiedy 1 stycznia 2016 roku dyrektorem Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku został Dominik Nowak, wielu widziało w nim powiew nowej energii. Współtwórca Teatru Nowego Proxima, od początku podkreślał, że jego celem nie będzie rewolucja, lecz dialog – z miastem, z ludźmi, z pamięcią miejsca. Teatr miał nie tylko grać dla publiczności, ale też wsłuchiwać się w jej historię, w rytm ulic, po których codziennie przechodzili widzowie.

Pierwsze miesiące jego kadencji przyniosły spektakl, który stał się symbolem tego myślenia. Ulica, zrealizowana przez Iwo Vedrala, miała premierę 9 kwietnia 2016 roku i była opowieścią o zwyczajnych mieszkańcach Słupska, których losy splatały się w kamienicach przy ulicy Długiej. To właśnie w tym przedstawieniu zrodził się charakter nowej sceny – ciepły, ludzki, bliski. Recenzenci pisali, że Ulica jest jak lustro, w którym każdy słupszczanin mógł odnaleźć cząstkę siebie, własne wspomnienia i lęki.

Od tej premiery teatr coraz śmielej wchodził w tkankę miasta. Na scenie pojawiały się spektakle oparte na lokalnych historiach i emocjach – Horror Show:, w którym tematem była codzienność ulicy Wojska Polskiego, czy Stan wyjątkowy, przejmujący spektakl o tragicznej śmierci kibica Przemka Czai. Obok nich pojawiały się realizacje klasyki, jak Pan Tadeusz, pokazujące, że dyrektor nie chciał zrywać z tradycją, ale raczej otwierać ją na współczesność.

Od 2018 roku Słupsk każdego roku żył rytmem Sceny Wolności – festiwalu, który gromadził artystów z różnych zakątków Polski. Na scenach miasta gościły teatry z Krakowa, Warszawy czy Olsztyna, a Słupsk na kilka dni zamieniał się w prawdziwą przestrzeń spotkania, rozmowy i wspólnego przeżywania teatru.

Jednym z najważniejszych momentów tej dekady była przeprowadzka do nowej siedziby. 20 grudnia 2020 roku, po latach starań, Nowy Teatr wreszcie zyskał nowoczesny budynek przy ulicy Lutosławskiego 1. Budynek – jasny, przestronny, z salą prób, zapleczem technicznym, kawiarnią i pokojami dla gości – stał się miejscem spotkań, a nie tylko występów. W nowej przestrzeni można było wreszcie realizować wizje, które wcześniej pozostawały w sferze planów. Już kilka miesięcy później, w marcu 2021 roku, odbyła się tam premiera spektaklu Stolp. Dzień Kobiet – widowiska, które wciągało widzów w grę decyzji, pozwalając im za pomocą pilotów wpływać na bieg akcji. Ten interaktywny projekt był symbolem otwarcia się teatru na nowe formy komunikacji i eksperymenty, które nie odcinały się od tradycji, lecz ją twórczo przekształcały.

Z roku na rok teatr rozwijał się coraz bardziej. Pojawiały się przedstawienia odwołujące się do historii regionu, jak Mała piętnastka – legendy pomorskie (2022), przypominająca o tragedii harcerzy, którzy zginęli podczas obozu nad jeziorem Gardno. Później przyszedł czas na Mały Paryż (2024) – poetycką podróż po przedwojennym Słupsku, spektakl o mieście, którego już nie ma, a które wciąż żyje w opowieściach starszych mieszkańców. Recenzenci pisali, że to przedstawienie było jak „przywołanie ducha miasta”, melancholijne i pełne wdzięku, a zarazem bardzo słupskie. Pod koniec 2024 roku na scenie pojawiła się Trina. Niech nie gaśnie nigdy – historia inspirowana legendą o słupskiej czarownicy. W tej opowieści o pamięci, odrzuceniu i przetrwaniu wielu widzów dostrzegało metaforę losu kobiet i miasta, które przez wieki musiały bronić swojej tożsamości.

Dominik Nowak przez całą swoją kadencję stawiał na współczesne teksty i młodych twórców. Teatr coraz częściej sięgał po dramaty nagradzane w konkursie Dramatopisanie, takie jak Ciemna woda (2021), Gotki i Na Borg (2024). Ten ostatni, zrealizowany w dawnym żydowskim domu pogrzebowym, zdobył ogólnopolskie nagrody i uznanie krytyków. Był to spektakl o pamięci, wspólnocie i przemijaniu – tematach, które nieustannie powracały w repertuarze ówczesnej dyrekcji.

Lata 2020–2022 były dla teatru próbą. Pandemia zamknęła sale, ale nie zamknęła ludzi. Zespół Nowego Teatru udostępniał spektakle online, spotykał się z publicznością w sieci, organizował akcje pomocowe. Kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, scena stała się miejscem wsparcia dla uchodźców i artystów. W tych doświadczeniach dojrzewała świadomość, że teatr może być nie tylko sztuką, ale i gestem solidarności.

Pod koniec jego kadencji można było dostrzec, że wizja Nowaka została w pełni zrealizowana. Teatr nie był już tylko miejscem wystawiania sztuk – stał się żywym organizmem miasta, w którym spotykali się mieszkańcy, studenci, artyści i dzieci. Mówiło się, że to teatr, który oddycha razem ze Słupskiem. Dziewięć lat dyrekcji Dominika Nowaka to czas poszukiwań, odważnych gestów i konsekwentnego budowania tożsamości sceny. Teatr zyskał własny ton – ludzki, czuły, uważny. Stał się miejscem, które pamięta o przeszłości, ale patrzy w przyszłość; miejscem, które daje głos tym, których dotąd nie było słychać.

Po zakończeniu sezonu artystycznego 2024/2025 Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku wszedł w kolejny etap swojej historii. Obecnie zespół aktorski liczy sześć osób osób: Krzysztofa Kluzika, Igora Chmielnika, Katarzynę Pałkę, Annę Grochowską, Jakuba Mielewczyka i Jowitę Kropiewnicką. To w większości młodzi, zaangażowani artyści, którzy podejmują się odważnych, często wymagających teatralnych wyzwań. Ich wspólna energia i zgranie sprawiają, że każda realizacja nabiera wyjątkowego charakteru i głębi. Choć do niektórych produkcji zapraszani są także inni twórcy, trzon każdego spektaklu wciąż tworzą aktorzy Nowego Teatru – ci, którzy współtworzą jego codzienność i nadają mu tożsamość.

Marzec 2025 roku przyniósł jednak ważne zmiany. Rozpoczął się konkurs na nowego dyrektora teatru. W pierwszym etapie swoje kandydatury zgłosili Andrzej Bartnikowski, Piotr Kosowski i Anna Toporski, jednak żaden z nich nie został wybrany. Dopiero po ogłoszeniu drugiego konkursu, do którego przystąpili Ryszard Adamski, Jolanta Hinc-Mackiewicz, Zdenka Pszczołowska oraz Marek Rachoń, zapadła jednogłośna decyzja komisji. Stanowisko dyrektorki Nowego Teatru objęła Zdenka Pszczołowska – pierwsza kobieta w historii tej instytucji, co samo w sobie stało się nowym rozdziałem dla słupskiej sceny. Już pierwsza premiera pod jej kierownictwem – Mały Książę – udowodniła, że teatr podąża w stronę wrażliwości, metafory i bliskości z widzem. Spektakl został przyjęty z ogromnym wzruszeniem, stając się nie tylko artystycznym wydarzeniem, ale też symbolem nowego początku.

Obecnie trwa sezon artystyczny 2025/2026, który Nowy Teatr ogłosił – Sezonem Blisko. Hasło to nie jest przypadkowe – to teatr, który pragnie być blisko swoich widzów, ich emocji, codziennych historii i doświadczeń. Pierwsza premiera nowego sezonu – Nauka pływania – jest już za nami. To spektakl o zanurzaniu się w życiu, o odwadze i o tym, jak ważne jest, by nie bać się głębi – zarówno tej wodnej, jak i emocjonalnej.

Nowy Teatr w Słupsku wciąż się zmienia, ale niezmiennie pozostaje przestrzenią spotkania – artystów i publiczności, przeszłości i teraźniejszości, tradycji i poszukiwania. Każdy sezon to kolejny rozdział w opowieści, która wciąż się pisze – z serca miasta, dla ludzi, którzy w nim żyją. Dziś, gdy świat pędzi coraz szybciej, a granice między rzeczywistością a iluzją coraz częściej się zacierają, Nowy Teatr w Słupsku wciąż pozostaje miejscem spotkania. Nie tylko aktora z widzem, ale człowieka z człowiekiem. Zmieniają się tytuły, twórcy i estetyki, lecz to, co najważniejsze, trwa – potrzeba opowiadania historii, które poruszają i zostają w pamięci.

Teatr stał się dla miasta nie tylko instytucją kultury, lecz żywym organizmem – oddychającym emocjami swoich widzów, pamięcią tych, którzy stali na jego scenie, i marzeniami tych, którzy dopiero przekroczą jego próg. Każdy sezon przynosi nowe pytania, ale i przypomnienie, że w świecie, który zapomina o uważności, scena wciąż jest miejscem, gdzie człowiek może na chwilę zatrzymać czas. Bo w teatrze – tak jak w życiu – nie chodzi tylko o finał. Chodzi o obecność. O to, by ktoś był, by ktoś słuchał.