Historia

Historia Słupskiego Teatru Dramatycznego to opowieść o narodzinach, przemianach i artystycznych poszukiwaniach, które przez lata kształtowały charakter słupskiej sceny. To historia ludzi teatru – reżyserów, aktorów, scenografów i plastyków – którzy z pasją tworzyli miejsce zdolne łączyć tradycję z nowoczesnością, klasykę z eksperymentem, lokalność z uniwersalnym przesłaniem.

Wyodrębnienie się Słupskiego Teatru Dramatycznego stało się faktem, chociaż Marek Grzesiński czynił wiele, aby zachować i rozwijać model teatru przyjęty niegdyś przez Macieja Prusa, czyli Teatr Muzyczny. Dla podkreślenia faktu zmiany charakteru sceny, w repertuarze pojawił się reportaż sądowy – teatr faktu w reżyserii i scenografii Janusza Wiśniewskiego – Świadkowie Wiesława Łuki. Przedstawienie to jednak odbiegało od renomy twórcy, który wcześniej prezentował swoje spektakle w Poznaniu.

W sezonie 1980–1981 słupski teatr zaznaczył swoją obecność na arenie ogólnopolskiej. W tym czasie wystawiono ważne spektakle: Wacława dzieje, Turandot według Księżniczki Turandot, Hamleta oraz Biesy. Adam Hanuszkiewicz, oglądając Wacława dzieje – opowieść o sile i bezsilności jednej generacji, o wielkości i małości, szlachetności i miernocie – zaprosił słupski zespół do Teatru Narodowego w Warszawie, aby przedstawił tam spektakl stołecznej publiczności. Zespół wystąpił również w Teatrze Nowym w Poznaniu, prezentując Wacława dzieje oraz Turandot. W obu przypadkach aktorzy zostali gorąco oklaskiwani przez publiczność, a teatr zyskał uznanie krytyków i środowiska artystycznego.

Spore kontrowersje wywołało natomiast przedstawienie Hamlet. Reżyser, Marek Grzesiński, zdecydował się przygotować podwójną obsadę i dla każdej z nich zorganizował osobną premierę – w ten sposób spektakl otrzymał podwójny tytuł: Hamlet i Hamlet. Ten zabieg interpretacyjny wzbudził żywą dyskusję wśród widzów i krytyków. Nieoczekiwanie ostatnia premiera sezonu – Biesy – stała się wizytówką nowego kierownika artystycznego teatru. Wkrótce jednak Marek Grzesiński złożył rezygnację ze stanowiska, a jego miejsce zajął Paweł Nowicki.

Marek Grzesiński był artystą o silnym poczuciu misji teatralnej – reżyserem poszukującym nowych form wyrazu i kierownikiem, który pragnął nadać słupskiemu teatrowi wyraźny profil artystyczny. W jego działaniach widoczna była dbałość o równowagę między klasyką a eksperymentem scenicznym. Stawiał na zespół aktorski, dzięki czemu teatr pod jego kierownictwem zyskał nową energię i otworzył się na ambitniejszy repertuar. Grzesiński łączył pasję z konsekwencją – był twórcą, który widział teatr jako przestrzeń dialogu z widzem i miejscem autentycznego spotkania sztuki z człowiekiem.

Paweł Nowicki miał już doświadczenie reżyserskie na słupskiej scenie, realizując m.in. Moliera. Swój pierwszy sezon otworzył przedstawieniem Sejm kobiet Arystofanesa w reżyserii Jowity Pienkiewicz, a w Muzeum Pomorza Środkowego wystawiono dwa monodramy: Pamiętnik z Powstania Warszawskiego oraz Zabić ciotkę. Szczególne znaczenie w repertuarze zdobyła także Alicja w Krainie Czarów, spektakl adresowany do widza dorosłego.

Jedną z najbardziej dyskutowanych realizacji okresu kierownictwa Nowickiego był Kordian w reżyserii Zbigniewa Micha. Nie była to klasyczna interpretacja romantycznego dramatu – Kordian przedstawiony został jako młody człowiek poszukujący swojego miejsca w życiu, ubrany w koszulę, dżinsy i adidasy. Choć postać zupełnie odbiegała od klasycznego wizerunku, była bliska współczesnym młodym widzom. Mimo to słupska publiczność nie przyjęła spektaklu entuzjastycznie i nie gościł on długo w repertuarze.

Po drugim sezonie swojej działalności Paweł Nowicki niespodziewanie odszedł ze stanowiska. W czasie jego kierownictwa zespół tworzyli aktorzy pełni pasji, gotowi podejmować artystyczne ryzyko. Efektem współpracy reżysera z młodymi twórcami były przedstawienia różnorodne pod względem formy – od inscenizacji dramatów antycznych po współczesne adaptacje prozy. Nowicki postrzegał teatr jako miejsce żywego eksperymentu i nie unikał trudnych tematów, poruszając kwestie wolności, przemocy i tożsamości. Jego działalność wpisywała się w szerszy kontekst polskiego teatru lat 80., który stawał się przestrzenią społecznego komentarza i duchowej refleksji. Dzięki Nowickiemu Słupski Teatr Dramatyczny umocnił swoją pozycję w regionie i zyskał uznanie krytyków jako scena nowatorska, odważna i twórcza. Choć kierownictwo przypadło na czas pełen napięć i niepewności, udało mu się stworzyć teatr, który nie bał się zadawać pytań i prowokować widzów do myślenia.

Ryszard Jaśniewicz objął stanowisko kierownika artystycznego Słupskiego Teatru Dramatycznego w czasach, gdy zespół zmagał się z problemem rotacji aktorów. Wielu doświadczonych artystów opuszczało Słupsk, dlatego debiutanci szybko byli rzucani na głęboką wodę, otrzymując poważne i wymagające zadania sceniczne. Mimo tego, cały zespół wykazywał ogromną determinację i rzetelność w dążeniu do realizacji każdej pozycji repertuarowej.

Pierwszy sezon kierownictwa Jaśniewicza obfitował w bardzo różnorodne spektakle, takie jak Indyk Mrożka, Gry kobiece, Król Edyp, Konopielka czy Ostry dyżur. Często propozycje repertuarowe wykraczały poza siły zespołu aktorskiego, ale artyści podejmowali wyzwanie, starając się jednocześnie utrwalić teatr w świadomości słupskiego widza. Szczególną uwagę położono na kontakt z lokalnym środowiskiem – organizowano spotkania w szkołach, przedstawienia w zakładach pracy, próby generalne z udziałem publiczności, rozmowy po premierach oraz działania związane z edukacją teatralną młodzieży. W tym sezonie wznowiono również Słupski Tydzień Teatralny. Organizacji wydarzenia podjął się Teatr Dramatyczny, korzystając z okazji do otwarcia nowej sceny kameralnej, która stała się przestrzenią dla eksperymentów scenicznych. Na nowej scenie zainaugurowano kolejny sezon przedstawieniem Staromodna komedia. Wystawiono tu także Antygonę w reżyserii Jaśniewicza – nowoczesną interpretację klasycznego dramatu, która wywołała wśród widzów szerokie pole do dyskusji.

Sezon 1985/1986 zakończono wyjątkowym wydarzeniem z okazji 40-lecia pracy artystycznej Borysa Borkowskiego. Przygotowano montaż zagranych przez niego ról, który ukazywał przekrojowość i bogactwo jego aktorstwa. Planowano powtórzyć ten montaż w kolejnym sezonie, jednak z powodu choroby Borkowskiego realizacja nie była możliwa.

Pod kierownictwem Ryszarda Jaśniewicza teatr umacniał swoją pozycję w regionie, stawiając na ambitny repertuar i bliski kontakt z lokalną publicznością. Działania te pokazały, że nawet w obliczu braków kadrowych i trudności organizacyjnych możliwe jest tworzenie teatru pełnego pasji, eksperymentu i żywego dialogu ze społecznością. Po roku 1985 Słupski Teatr Dramatyczny funkcjonował już jako w pełni wyodrębniona instytucja artystyczna, której tożsamość stopniowo krystalizowała się pomiędzy ambicją kontynuowania wypracowanych wcześniej modeli teatru a potrzebą reagowania na zmieniającą się rzeczywistość społeczną i kulturową drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Był to okres intensywnej pracy repertuarowej, w którym scena słupska starała się zachować równowagę pomiędzy klasyką dramatu a tekstami współczesnymi, eksperymentalnymi i autorskimi.

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych teatr wyraźnie poszerzał zakres form i tematów. Obok inscenizacji klasycznych – takich jak Zemsta, Iwona, księżniczka Burgunda, Świętoszek czy Sługa dwóch panów – pojawiały się realizacje podejmujące dialog z nowoczesnym językiem teatru, absurdem, groteską i teatrem faktu. Repertuar nie unikał tematów trudnych, społecznych i egzystencjalnych, czego przykładem były m.in. Cmentarzysko samochodów Arrabala, Kartoteka Różewicza czy Feeryczna komedia na motywach Pluskwy Majakowskiego. Te wybory repertuarowe świadczyły o ambicji zespołu, który chciał być nie tylko teatrem repertuarowym, ale także miejscem artystycznego eksperymentu. Istotnym elementem działalności teatru była różnorodność stylistyczna inscenizacji oraz silna obecność reżyserów związanych z zespołem. Powracające nazwiska reżyserów, scenografów i kompozytorów budowały rozpoznawalny język sceniczny teatru, a stały zespół aktorski umożliwiał realizację zarówno dużych przedstawień dramatycznych, jak i kameralnych form scenicznych. Teatr realizował również bogaty repertuar dla dzieci i młodzieży – od klasycznych adaptacji po autorskie scenariusze – co umacniało jego pozycję jako ważnej instytucji kultury w mieście.

Lata przełomu 1989–1991 przyniosły dalsze poszerzenie repertuaru o przedstawienia komentujące rzeczywistość społeczną i historyczną, a także widowiska o charakterze muzycznym i plenerowym. Jednocześnie był to czas narastających trudności organizacyjnych i finansowych, które coraz wyraźniej rzutowały na funkcjonowanie sceny. Mimo to teatr zachował wysoką aktywność artystyczną, realizując premiery niemal do samego końca istnienia instytucji.

Ostatni sezon działalności Słupskiego Teatru Dramatycznego (1991/1992) zamknął pewien etap w historii życia teatralnego miasta. Premiera Królewny Śnieżki w marcu 1992 roku stała się symbolicznym zwieńczeniem tej drogi – ostatnim przedstawieniem zawodowego zespołu dramatycznego przed zakończeniem działalności instytucji 1 kwietnia 1992 roku. Zanik stałej sceny dramatycznej w Słupsku oznaczał wieloletnią przerwę w ciągłości instytucjonalnej, ale dorobek lat 1980–1992 pozostał istotnym świadectwem ambicji artystycznych i kulturotwórczej roli teatru w życiu miasta.