Rozmowa z Magdaleną Jarząb

Rozmowa z Magdaleną Jarząb – organizatorką widowni.



A:
Przez długi czas byłaś po tej „bezpiecznej” stronie – jako wolontariuszka i wierna widzka chłonęłaś spektakle Nowego Teatru z poziomu fotela. Jak to jest teraz wejść do tej samej rzeki, ale już z plakietką pracownika? Czy wiedza o tym, jak powstaje spektakl, nie „popsuła” Ci tej czystej, dziecięcej radości z oglądania teatru?

Magdalena Jarząb: Na szczęście wiedza o tym, jak produkcja spektaklu wygląda od środka, nie zepsuła mi radości z oglądania widowisk. Muszę przyznać, że wywołała wręcz odwrotną reakcję – dziś mam jeszcze więcej możliwości, by te spektakle oglądać. Właściwie nie mam weekendu bez przebywania na widowni Nowego Teatru i bardzo mnie to cieszy! Wejście w to środowisko jako pracownik jest dla mnie niezwykle dobrym doświadczeniem. Wspaniale jest widzieć, jak grupy, które sama zaprosiłam, siadają na widowni i z wielkim zaangażowaniem śledzą to, co dzieje się na scenie.

A: Jako najmłodsza stażem i wiekiem osoba w zespole, wnosisz do teatru zupełnie inną optykę. Czy czujesz, że masz misję, by być „głosem doradczym” i mówić starszym stażem kolegom: „Słuchajcie, moje pokolenie patrzy na to zupełnie inaczej”? Czy teatr to dla Ciebie miejsce, które nadąża za Twoimi rówieśnikami?

M: Nasz teatr jest wspaniałym miejscem do rozmowy. Spotykają się tutaj osoby z różnym doświadczeniem i odmiennymi poglądami na wiele spraw, więc to idealna przestrzeń do dyskusji także o moim pokoleniu. Mam wrażenie, że to bardzo ważna część mojej pracy – dzielę się ze starszymi koleżankami z biura nowymi trendami z TikToka czy opowiadam o spektaklach, które widziałam na drugim końcu Polski i które poruszyły mnie oraz moich znajomych. Te rozmowy prowadzą nas do ciekawych wniosków. Dzięki nim czuję, że w teatrze jest miejsce również dla młodszego pokolenia. Świat, teatr i ludzie nieustannie się zmieniają – wzajemnie się do siebie dostosowujemy, ewoluujemy i wspólnie ulepszamy to miejsce.

A: Obejrzałaś mnóstwo spektakli w tym miejscu. Gdybyś miała oprowadzić kogoś po teatrze, nie używając nazw sal, ale swoich emocji – gdzie w tym budynku „mieszka” Twoje ulubione wspomnienie z czasów wolontariatu, a gdzie narodziła się Twoja ambicja, by tu zostać na stałe?

M: Ambicja, by tutaj zostać, narodziła się w 2018 roku. Wtedy po raz pierwszy usiadłam na widowni Nowego Teatru – budynek mieścił się jeszcze w Filharmonii. Obejrzałam spektakl „Pan Tadeusz” – było to dla mnie ogromne przeżycie, bo wcześniej moje życie nie było związane z teatrem. Właśnie wtedy pomyślałam, że chciałabym tworzyć teatr, żyć nim i działać w nim. Ponieważ Słupsk to moja rodzinna miejscowość, zależało mi, by angażować się lokalnie. Dopiero później moje drogi z Nowym Teatrem splotły się w ramach wolontariatu.

To były lata pełne zaangażowania, emocji oraz wspaniałych akcji i wydarzeń, w których mogłam uczestniczyć. Miejscem w teatrze, które najbardziej do mnie przemawia, jest oczywiście scena – to tam dzieje się magia i bije serce teatru. Jednak pracując „od drugiej strony”, pokochałam też przestrzenie, w których przebywam na co dzień. Nasze biuro to wspaniałe miejsce, pełne cudownych ludzi, gdzie codzienne burze mózgów pobudzają mnie kreatywnie. Ostatnio spędzałam też dużo czasu w archiwum teatru. Dowiedziałam się tam naprawdę wiele o spektaklach, których nie miałam okazji zobaczyć, ale także o tych, które widziałam. To uzupełnienie wiedzy było dla mnie niezwykle cenne.

A: Jesteś najmłodsza, więc to Ty masz największą szansę, aby projektować ten teatr najdalej w przyszłość. Jak wyobrażasz sobie Nowy Teatr za półtora wieku? Czy to wciąż będą ściany, beton i kurz sceniczny, czy może teatr stanie się czymś, co będziemy przesyłać sobie prosto do wyobraźni, a Twoje dzisiejsze stanowisko pracy będzie brzmiało jak zawód z bajki?

M: Mam nadzieję, że teatr jako budynek będzie stał w tym samym miejscu co dziś. Natomiast jako instytucja kultury i zespół ludzi – bardzo się rozwinie. Że będzie w nim miejsce dla wszystkich i że jeszcze mocniej włączy widza we współtworzenie sztuki.

Wierzę, że ludzie, którzy przyjdą tu po nas i zajmą nasze stanowiska, dzięki znakomicie rozwiniętym technologiom będą czerpać z tej pracy jeszcze więcej radości. Praca w kulturze powinna przynosić ogrom satysfakcji. Mam też nadzieję, że przyszły organizator widowni będzie miał jeszcze więcej możliwości rozmowy z widzami i będzie jeszcze skuteczniej zachęcał ich do uczestnictwa w życiu kulturalnym naszego teatru.