Ulica

Spektakl „Ulica”, który początkowo był zbiorem opowiadań autorstwa Daniela Odiji, dzięki Ivo Verdalowi zaistniał jako przedstawienie na scenie. Reżyser przedstawił historię w trochę bardziej humorystyczny sposób. Warto zobaczyć tę sztukę pomimo wielu niedoskonałości, których widzowie i recenzenci się w niej dopatrują.
Wyróżniającą częścią tego przedstawienia była forma fabuły. W przeciwieństwie do większości spektakli historia nie jest jednolita. Fragmentaryczna kompozycja sygnalizowana jest przez napis zapalający się na ekranie w górnym lewym rogu sceny z tytułem danego „rozdziału”. Był to bardzo ciekawy aspekt tej sztuki, ponieważ zwykle oglądamy fabułę liniową, w której wydarzenia następują jedno po drugim. Kilkanaście różnych wydarzeń zostało umiejętnie zostały złączone w jedną historię-mitologię ulicy Długiej. Postacie są skrajnie różne, ale wydają się być sąsiadami z jednej kamienicy.
Pierwszym wrażeniem jest ogromny chaos postaci, scenografii i wydarzeń. Jednak po bliższym przyjrzeniu się niektórzy mogą zobaczyć coś znajomego. Tego typu historie powtarzają się w Słupsku w każdym bloku, na każdej ulicy. To właśnie to wrażenie sprawia, że ,,Ulica” jest wyjątkowa i wyjątkowo oddziałuje na widza.
Wielkim plusem spektaklu są również aktorzy. Zagranie zwykłych ludzi wcale nie musi być takie łatwe. Sprawianie wrażenie normalnej osoby na scenie, to rzecz, którą nie każdy może osiągnąć. Jak zagrać kogoś zwykłego, przeciętnego, na co dzień niezauważalnego tak, aby chciało się na niego patrzeć? Oto jest pytanie.
Osobiście dostrzegam jednak w sztuce minusy. Historie, zmieniające się w niespodziewanym momencie, zmiana muzyki, oświetlenia są oczywiście celowymi zabiegami, które jednak zdezorientowały niejednego widza. Dopiero po kilkunastu minutach można się było przyzwyczaić do formy przedstawiania wydarzeń.
Podsumowując moje słowa chciałabym jednak stwierdzić, że spektakl mi się podobał. Nie był to mój styl humoru, jednak sztuka miała w sobie coś, czego nie sposób zapomnieć. Uświadomiła mi, że wszędzie, nie tylko na ulicy Długiej, dzieją się podobne rzeczy. W pewien sposób dawała do myślenia, nie tylko o opowiedzianych historiach, ale i o otoczeniu, w którym żyją widzowie.
Następnego dnia, kiedy wychodziłam ze swojej kamienicy, rozejrzałam się dokoła. Wydawało mi się, że w zimnym powietrzu niedzielnego poranka i po mojej ulicy snują się duchy Kanady, Cebul, małych dziewczynek, niechcianych psów.
Ulica Długa wcale nie jest Długa. Tak naprawdę jest krótka i może być Twoją ulicą.

Yuno Yucyferka


15:32, 22 marca 2018