Pozwolić sobie na spokój

Przy wybitnej oprawie muzycznej na perkusji (Dominika Korzeniecka), emocje bohaterów zamieniane są w dźwięk. I tak, przy zagubieniu, niezrozumieniu, szaleństwie – odgłos bębnów i talerzy staje się wręcz nieznośny, wzbudza niepokój w odbiorcy.

Recenzja spektaklu „M-2” w reż. Darii Kopiec autorstwa Natalii Kubiś, uczestniczki Klubu Recenzenta NT

Wieczorem, 11 stycznia 2020 roku w Nowym Teatrze w Słupsku dane mi było uczestniczyć – jako członkini klubu Recenzenta – w przedstawieniu autorstwa pani Natalii Fiedorczuk pt. „M-2”. Reżyserka Daria Kopiec podjęła się realizacji pomysłu, który możemy podpiąć pod idealny przykład teatru współczesnego. Premiera miała miejsce już 14 września ubiegłego roku i wręcz żałuję, że nie udało mi się zobaczyć tego wcześniej, bowiem „M-2” zaskakuje problematyką i zrzuca na barki widza miażdżące współczucie, którego nie doświadczyłam jeszcze na żadnym przedstawieniu.

Na scenie pojawia się tylko trójka aktorów. W ciągu pierwszych kilkunastu minut publiczność zostaje przez nich wprowadzona w fabułę. Dowiadujemy się, że para młodych, zakochanych ludzi (Monika Janik i Wojciech Marcinkowski) – aktorów – wprowadza się do malutkiej, klaustrofobicznej wręcz kawalerki i rozpoczyna w ten sposób wspólne życie. Podczas rozpakowywania rzeczy i składania mebli odkrywamy powoli ich sekrety, lęki i to, jak dzieciństwo wpłynęło na nich w dorosłym życiu.

„M-2” to opowieść o traumatycznym dzieciństwie, niszczącym wpływie uzależnienia na resztę rodziny i toksycznych relacjach z rodzicami. Podczas, gdy bohaterowie zdradzają sobie swoje wstydliwe fakty z przeszłości, widz chcąc, nie chcąc staje się powiernikiem ich sekretów. Sekretów dziewczyny, której tata był alkoholikiem i nałogowym palaczem. Sekretów chłopaka, z którego ojciec na siłę próbował kreować „mężczyznę” już od najmłodszych lat. Piętno, jakie odcisnęło na nich dzieciństwo przyprawia ich o lęk, że mogą okazać się tak samo złymi rodzicami, jak ich właśni. Życie jednak płata im figle i już na początku ich związku, lądują w gabinecie ginekologicznym, żeby usłyszeć, że stracili dziecko, bo doszło do poronienia. Obserwujemy, jaki wpływ ma wstrząsająca wiadomość na ich relację, zachowanie i gesty, powoli doprowadzając do szaleństwa i wystawia ich związek na próbę.

Przy wybitnej oprawie muzycznej na perkusji (Dominika Korzeniecka), emocje bohaterów zamieniane są w dźwięk. I tak, przy zagubieniu, niezrozumieniu, szaleństwie – odgłos bębnów i talerzy staje się wręcz nieznośny, wzbudza niepokój w odbiorcy. Możemy wtedy poczuć choć namiastkę tego, co odczuwa w danym momencie bohater. Pomocnym i potrzebnym instrumentem była również cisza, w której aktor i publiczność pozostawali sam na sam, budując swojego rodzaju napięcie, a nawet więź.

Scenografia (Aleksandra Starzyńska) z kolei, była minimalistyczna i została wykonana z przedmiotów codziennego użytku. Najbardziej rzucała się w oczy brokatowa perkusja. Strojami aktorów były sterylnie białe kombinezony, oprócz mężczyzny, który miał na sobie szarą bluzkę. Moją uwagę przykuło też oświetlenie, które swobodnie zwisało z sufitu. Przy scenach związanych z silniejszymi emocjami – nadawało klimatu – mrugając, a czasami nawet gasnąc.

Spektakl kończy się monologiem perkusistki, która na podstawie rytmów wykonywanych na instrumencie tłumaczy, że w życiu trzeba pozwolić sobie na ciszę. Wydaje mi się, że u każdego człowieka, tą ciszę można uzyskać wiele różnych sposobów. U jednych wywoła ją druga osoba (partner, przyjaciel, ktoś z rodziny), a u niektórych – doświadczenie (spacer, hobby, podróżowanie). Ważne jest, aby tę ciszę w sobie odnaleźć i pozwolić sobie na spokój.

„M-2” ma charakter terapeutyczny. Jako osoba, która nie ukończyła jeszcze osiemnastu lat, dorosłość wydaje mi się przerażająca w swojej inności. Pewne jest, że na drodze życia spotkam się z przeciwnościami losu, z którymi nie poradzę sobie samodzielnie. Czasami potrzebujemy pomocnej dłoni, która da nam wsparcie w trudnych chwilach. Szukajmy tej bezinteresownej pomocy, a może uda nam się osiągnąć ową ciszę.


11:14, 22 stycznia 2020