Podczas zapełniania ścian

Widzimy, że dzieciństwo bohaterów nie było usłane różami. Ich początkowy gniew i frustracje teraz mają sens. Ogarnia ich lęk…

Recenzja/relacja spektaklu „M-2” w reż. Darii Kopiec autorstwa Natalii Mleczko, uczestniczki Klubu Recenzenta NT.

Sztuka pod tytułem ,,M-2” w reżyserii Darii Kopiec, opowiada historię dwójki młodych ludzi, mężczyzny i kobiety, którzy zdecydowali się zamieszkać razem w małej kawalerce w centrum miasta. Kobietę odgrywa Monika Janik, a mężczyznę Wojciech Marcinkowski, za tło muzyczne odpowiada Dominika Korzeniecka. Czas wydarzeń przypada na czas teraźniejszy, można to wywnioskować po wypowiedziach bohaterów.

Wchodząc na salę, zostajemy przywitani przez trzech aktorów, ubranych na biało. Na samym początku aktorzy przedstawiają nam akcję, która dzieje się na scenie, np. rozstawianie perkusji, które nastąpi za chwilę. To specyficzne rozwiązanie dramaturgiczne budzi obawę, że cały spektakl zostanie tylko opowiedziany. Aktorzy pokrótce przedstawiają siebie nawzajem, po czym jedna z kobiet siada za złotą perkusją. Po krótkim przerywniku muzycznym, który staje się akompaniamentem dla tańca pozostałej dwójki aktorów, rozpoczyna się rozmowa między kobietą a mężczyzną. Sama akcja nie jest dosadna i chronologiczna, więc historię przedstawionych, młodych bohaterów musimy poukładać powoli w głowie sami. Podczas zapełniania ścian, półek i szuflad bohaterowie po trochu otwierają się przed sobą, zdradzając nam, widzom swoje dramatyczne przeżycia. Nie dość, że otaczają ich obecne problemy, jak poronienie młodej kobiety, to jeszcze dramaty przeszłości nie dają naszych postaciom spokoju.

Najpierw zostaje nam przedstawiona historia mężczyzny, o tym, jak był zmuszany przez ojca do wejścia do wody. Jako dziecko miał paniczny lęk przed tym, co mogą skrywać głębiny jeziora i, przez zaborczego ojca, pierwsze wakacje, które wybłagała matka bohatera, zmieniły się dla niego w istny koszmar. Ekspresja i uczucia, ukazane na twarzy młodego mężczyzny są bardzo ujmujące i pomagają w odbiorze całego przedstawienia. Następnie kobiecie ukazuje się jej ojciec, który rodzicielstwa nie przedstawia jako nic przyjemnego, lecz jako pole bitwy, istne wcielenie do wojska, a w tej sytuacji obejdzie się bez poświęceń. Bohaterowie po chwili ciszy przedstawili historię swojego spotkania. Akurat tutaj było bardzo typowo. Impreza, alkohol i niestety wpadka, dziewczyna zaszła w ciążę, lecz nie trwało to długo, ponieważ trzy tygodnie później nieszczęśliwe poroniła. Temat, jaki został ukazany, jest bardzo kontrowersyjny, lecz prawdziwy. Wiele osób nie jest skorych do rozmowy o aborcji, czy poronieniu, omija się ten obszar naszego życia szerokim łukiem, a powinno być zupełnie na odwrót. Nie dość, że młodzi ludzie byli przygnębieni tym faktem, to jeszcze pielęgniarka oskarżyła ich o zażycie tabletek wczesnoporonnych. Ostatnia, przedstawiona nam historia opowiada o ojcu kobiety, który był bardzo agresywną i nieprzyjemną osobą. Podczas spaceru w niedzielny poranek do kościoła, matka swoich dwóch córek wręcz uciekała przed mężem po to, by córki nie słyszały przekleństw z jego ust kierowanych do żony, jak i własnych dzieci. Widzimy, że dzieciństwo bohaterów nie było usłane różami. Ich początkowy gniew i frustracje teraz mają sens. Ogarnia ich lęk, czy dadzą radę, czy podołają rodzicielstwu i czy chcą spróbować ponownie.


11:15, 22 stycznia 2020