„NIE WYCHODŹ NA ULICĘ”

Nie wychodź na „Ulicę” do Teatru Nowego w Słupsku. Nie idź tam. To nie jest przedstawienie, które Cię odpręży po trudach całego tygodnia. To nie jest zabawna farsa w stylu „Boeing, Boeing”, która pozwoli Ci się beztrosko śmiać przez kilka godzin i wyjść z teatru zrelaksowanym i uśmiechniętym. To nie jest „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”, w których elementy gorzkie mieszają się ze słodkimi tworząc całkiem dobrze strawną mieszankę. To nie jest „Biedermann i podpalacze”, gdzie napięcie przeplatane jest scenami komicznego wytchnienia i slapstickowymi gagami. To „Ulica”, która wciągnie Cię, zmieli, zniszczy, wypluje, nie będziesz miał nic w sobie wychodząc. Stracisz wiarę w człowieka, w kulturę, w ludzkość. Zobaczysz dno dna ludzkiej egzystencji.
Nie wychodź na ulicę Długą po zmroku. Nie wychodź na ulicę Długą do teatru. Dużo pustych miejsc na widowni dowodziło, że słupszczanie niechętnie wyszli z domu na pokaz tej sztuki. To inscenizacja powieści Daniela Odiji o ulicy Długiej w Słupsku i panującej tam nędzy i beznadziei. Może to i pewna forma sztuki, aczkolwiek nie odpowiada raczej mieszkańcom naszego miasta. Ulicy Długiej też się przecież unika, nawet skracając sobie drogę z galerii do Lidla. Podobno jest tam niebezpiecznie. Jeśli nawet idziemy w dzień to jest po prostu brzydko. Zaniedbane kamienice, opustoszałe okna, zniszczeni życiem ludzie, którzy wydają się zawieszeni w beznadziei codzienności – to zarówno scenografia spektaklu, jak i sceneria autentycznej Długiej.
Nie wychodź na ulicę Długą, bo spotkasz ludzi, którym i tak nie pomożesz. Osoby przedstawione w „Ulicy” są już na dnie swojego życia. Pijacy nie myślą o niczym innym niż zdobycie środków na zakup kolejnej butelki taniego wina. Kobiety oddają się nie tylko za pieniądze, ale za rzeczy potrzebne do życia. Małe dziewczynki mają wyobraźnię i szukają dobra w świecie, ale w zamian widzą tylko zabijane domowe zwierzęta. Umierają rozbijając sobie głowę o chodnik. W rodzinach dominuje atmosfera zastraszania, krzyku, może nie przemocy fizycznej, ale psychicznej i werbalnej na pewno. Kariera młodego człowieka to umiejętność kradzieży na Zachodzie i sprzedawania skradzionych dóbr. Zdobyte pieniądze finansują alkohol i narkotyki. Te wszystkie używki pomagają uciec od uświadomienia sobie tego, gdzie są i co robią, od bólu fizycznego czy psychicznego, który czują.
Nie wychodź na „Ulicę”. Ja żałuję, że wyszłam. Te obrazy będą mi teraz długo towarzyszyć wraz z poczuciem, że nic nie mogę zrobić, aby zmienić ten świat na lepsze.

Agata Haijo


11:32, 20 marca 2018