Dwoje biednych Rumunów… – popremierowe recenzje

Jak być Rumunem
Słupski Nowy Teatr po raz pierwszy sięgnął po dramat Doroty Masłowskiej . „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” to tekst, który powstał kilkanaście lat temu i był już wystawiany przez największe sceny w Polsce, ale również przez europejskie teatry.

Sztuka jest opowieścią o powrocie dwojga nowo poznanych młodych ludzi z tematycznej imprezy do domu. Przebrani za biedaków, podró żując po Polsce B, spotykają się z ostracyzmem i ksenofobią.
Ale „Dwoje biednych Rumunów…” to również w znakomitej większości świetna zabawa dla publiczności. Mnóstwo tu tak charakterystycznego dla Doroty Masłowskiej żartu słów nego i zabawy słowem. Choć to słowo dla co wrażliwszych uszu może być nieprzyzwoite.
Ale ten spektakl warto zobaczyć także dla obsady. Aktorzy stworzyli role charakterystyczne, niezwykle zabawne, a co najważniejsze – dopracowane w każdym szczególe. Marta Turkowska w obu swoich wejściach bawiła do łez. Monika Janik jako Dżina była zabawna, ale też konsekwentna i wiary godna. Jednak największym odkryciem jest debiutujący na słupskiej scenie Wojciech Marcinkowski, Wydaje się, jak by rola Parchy była napisana specjalnie pod jego emploi. Wojciech Marcinkowski prowadził swojego bohatera bardzo świadomie i dojrzale. Parę Dżina Parcha oglądało się z ogromną przyjemnością. Było dynamicznie, interesująco, bez dłużyzn i nadmiernej brawury. Brawa dla całego zespołu. (…)

daniel.klusek@gp24.pl
Głos Pomorza 26/09/2017

Zabawa w Rumunów
„Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” Doroty Masłowskiej w reż. Pawła Świątka w Nowym Teatrze w Słupsku. Pisze Justyna Borkowska.

Sprawa śmierci młodej kobiety wymaga wyjaśnienia, dlatego komisarz, (którym jest widz) wysłuchuje zeznań świadków, którzy widzieli tych „dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”. Tych dwoje to para młodych ludzi, którym przeciągnęła się w czasie i przestrzeni narkotykowa, przebierana impreza, na której padło hasło: „jesteśmy Rumunami!” I tu rozpoczyna się historia utkana z motywów, stereotypów, popularnych uprzedzeń i kompleksów – społeczna maskarada. Stereotyp Rumuna – człowieka brudnego i bezzębnego, cieszącego się na widok choinki zapachowej, u którego w kraju dzieci kolekcjonują papierki po cukierkach i tacki po frytkach, okazuje się być wciąż mocno zakorzeniony w mentalności przedstawicieli różnych pokoleń. Zabawa w Rumunów z „podrasowanymi markerem zębami” przestaje być śmieszna, kiedy wszystko zaczyna „schodzić”, kiedy traci się ostatnie pieniądze, do domu daleko, a nikt nie chce pomóc i uwierzyć, że to tylko zabawa. W dramacie stereotyp Rumuna został skonfrontowany z innymi dysfunkcjami społecznymi: z kompleksem prowincji, poczuciem niespełnienia i bezsilności, z alkoholizmem i dewocją. Bardzo dobitnie został zaznaczony również stereotyp Matki Polki, tak silnie zakorzeniony w kulturze polskiej, że wymaga się, aby był wzorcem dla każdej matki. Odstępstwa skutkują wykluczeniem społecznym i napiętnowaniem – często prowadzącym do dalszych tragicznych wydarzeń. Bohaterka – Regina Salve – swoim nazwiskiem rozwija cały korowód symboli i odniesień religijnych. Stojąca na scenie w figura Matki Boskiej – niemy świadek nieszczęśliwego macierzyństwa, zostaje dosłownie usunięta z piedestału, otwierając dziewczynie bramę niebios, z których pięknie wybrzmiewa „Salve Regina”.
Scenografia (Marcin Chlanda) staje się planem równoległym do dziejących się na scenie wydarzeń. Pod zwisającym papierem toaletowym, odsłaniają się postumenty z powszechnie spotykanymi, kiczowatymi figurkami: krasnali, gołębi, wiewiórek – co potwierdza uniwersalność oglądanych scen. Figurki są również zwizualizowaniem postaw, kompleksów i pragnień bohaterów: siły, dalekich podróży, ale głównie są chyba kwintesencją wszechobecnego kiczu i prostactwa, mocno podkreślanych zarówno kostiumami jak i scenografią.
Słupska realizacja sceniczna dramatu, zgodnie z konwencją pisarską autorki, drażni, być może oburza (a nawet odrzuca) formą zaś ciekawi i „wciąga” treścią.
„Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” w reżyserii Pawła Świątka jest taką właśnie realizacją. Reżyser dzięki świetnej grze aktorów: Marty Turkowskiej, Moniki Janik, Wojciecha Marcinkowskiego, Igora Chmielnika i Krzysztofa Kluzika, przekazuje widzowi wrażliwość i spostrzegawczość autorki oraz jej czułość na wszelkiego rodzaju dysfunkcje i zniekształcenia form społecznych.

Justyna Borkowska
Akademia Pomorska
e-teatr.pl
26-09-2017


12:48, 28 września 2017